top2 strona-glowna
14.12.2007

Już tydzień minął na zgrupowaniu w Limasol na Cyprze. Niestety, z braku dostępu do internetu nie mogłem na bieżąco pisać, co u mnie. Zacznę od początku, przyleciałem 5go, po 3 dniach treningu przyjechała ekipa z TVP by nakręcić reportaż o windsurfingu olimpijskim, naszych przygotowaniach i oczekiwaniach na zbliżające się wielkimi krokami Mistrzostwach Świata w pierwszej połowie stycznia. Nie byłoby w tym nic wyjątkowego gdyby nie wycieczka, po części spowodowana naszymi gośćmi. Celem naszego zwiedzania była ośla farma, po drodze dowiedzieliśmy się paru interesujących rzeczy o cypryjskiej kulturze. Na przykład wiem już, co trzeba zrobić by panie mogły odmłodzić się parę lat, bez użycia skalpela…, trzeba tylko znaleźć się o północy w pełnię księżyca w miejscu z trzema małymi wysepkami tuż przy plaży. Należy opłynąć środkową, skałę Afrodyty, 3 razy zgodnie ze wskazówkami zegara… uprzednio należy również zdjąć łaszki;). By mieć szczęście w miłości, cypryjskie dziewice idą w góry, w miejsce koło klasztoru, gdzie ten jeden jedyny raz oddają się nieznajomemu. Nasz przewodnik zdradził nam jednak, że dziewczęta, gdy partner okazuje się niezbyt urodziwy, mówią, „ja już gdzieś cię widziałam”, co dyskwalifikuje go z uprzywilejowanej pozycji ;). Życie :D.

Po 1,5 godzinnej podróży autokarem dojechaliśmy do farmy gdzie czekał na nas właściciel z osiołkami. Okazało się, że każde ze zwierząt ma swoje wyjątkowe imię. Z tych bardziej znanych, oprócz Pavarottiego była też Afrodyta i Schumacher. Mi akurat przypadł ten ostatni, tuż przed ujarzmieniem bestii, właściciel przestrzegł mnie, że jedynym problemem tego osiołka jest to, że uważa się za konia :D. Nie rozumiałem konsekwencji do momentu, w którym otworzyła się brama zagrody. Wyścig się rozpoczął, a Schumacher wyrwał jak szalony na same czoło pochodu. Wszystko nagle nabrało sensu. Stwierdziłem, że nie pozwolę na to by to zwierzę panowało nad sytuacją, starałem się zawrócić, i pojechać tam gdzie ja chcę. Ciągnąłem za wodze z całych sił, ale moment nieuwagi sprawiał, że mój osioł za każdym razem sprintem pozbawiał prowadzenia poprzedniego lidera… jak Schumacher ;D. I znowu dotarło do mnie, że powiedzenie „uparty jak osioł” jest jak najbardziej prawdziwe!.

Super doświadczenie. Wycieczka zakończyła się tańcami i obfitym obiadem. Wróciłem do hotelu pod wieczór zmęczony jak po całodziennym treningu;).