Drugi dzień regat o Puchar Księżniczki Sofii na Majorce za mną. Rozegrano łącznie 4 wyścigi, wczoraj dwa przy warunkach ślizgowych, dzisiaj już przy granicznych, tj. 8-11 węzłów. To oznacza spore zakłopotanie u zawodników, bo kiedy już przychodzi podmuch, wszyscy zachodzą w głowę, czy nie jest czasem opłacalnie przesunąć szynę do tyłu, schować miecz i „polecieć” w ślizgu na wiatr, czy też może zostawić w spokoju miecz i cisnąć bardzo ostro, ale strasznie powoli. Jest się nad czym zastanawiać, gdyż błędna decyzja, na przykład zbyt wczesne przejście do ślizgu, grozi strasznym spadkiem na liście wyników. Po czymś takim jest się ciężko pozbierać;). Dzisiaj na szczęście podejmowałem w większości dobre decyzje, choć jak zwykle nie obyło się bez tak zwanych „kasztanów”(tudzież błędów). Nie ma się jednak nad czym rozwodzić, jutro kolejna szansa, kolejne 2 wyścigi, które nie zostały skażone błędami…
Aaaa, jeżeli chodzi o wyniki, jak na razie plasuję się koło 15 miejsca, pewien być nie mogę, bo komisja nie podała jeszcze oficjalnego komunikatu.
Pozdrawiam,
Max