Kolejne 3 wyścigi na naszym koncie. Przyznam szczerze, że sędzia trochę szaleje, tym bardziej, że przez pierwsze dwa biegi wiało 8 węzłów, co oznacza pompowanie totalne, do samego końca…mojego lub wyścigu. Po 2 gonkach dostaliśmy bonus w postaci dwugodzinnej przerwy. Na szczęście potem trochę powiało i cały kolejny wyścig przeleciałem w ślizgu. I byłoby pięknie gdyby nie przykry incydent z trawą na ostatniej prostej do mety, w skutek którego straciłem jedno miejsce, na które tak ciężko pracowałem. Na szczęście to przypadek i wierzę, że zachowana zostanie równowaga łapania ścierwa na statecznik.
Jeśli chodzi o miejsca to byłem kolejno 4,3 i 4. Pont i Myszek wciąż niepokonani, choć przyznam, że w słabym wietrze już mogłem rozczytać numery na ich żaglach, na trzecim niestety znowu się schowali milion kilometrów przede mną.