top2 strona-glowna
6.06.2009


Jak zacząć tą niesamowitą historię... Może od początku:). 5 dni temu wynająłem swoje nowo zakupione i wyremontowane mieszkanie, odbyło się to praktycznie bez żadnych problemów, pieniądze za wynajem pojawiły się w mych rękach błyskawicznie, a para młodych ludzi ok. 30 lat wydała się być bezproblemowymi, idealnymi najemcami. I tak przez kolejne 4 dni żyłem z przeświadczeniem, że lepiej być nie może, wizja wyjazdu do Izraela na Mistrzostwa Europy za parę dni dodawała jeszcze smaczku rzeczywistości jaka mnie otaczała. Wczoraj jednak odebrałem telefon. W pierwszej chwili pomyślałem że to żart, dzwonił bowiem jakiś mężczyzna, przedstawiający się jako Szymon, sąsiad spod jedynki. Na początku rozmowy zapytał czy para, której wynajmuję mieszkanie to moi znajomi, jeśli tak, to jak dobrzy. To już mi śmierdziało problemami, ale postanowiłem wysłuchać jego opowieści. Kiedy skwitował, że w moim domu są dwie roznegliżowane panie, przed blokiem przez cały dzień siedzi nieznajomy dżentelmen w samochodzie tak jakby doglądał interesu, a na domiar złego, do mojego mieszkania wchodzi co 30 minut inny nieznajomy... czy ten typ, który do mnie dzwonił dał mi właśnie cynk że w moim domu prowadzona jest niezarejstrowana działalność gospodarcza?. HA! Hahaha, ale śmieszne, koleś ma mocne poczucie humoru, pomyślałem. Już niech będzie, że to rzeczywiście sąsiad spod jedynki, czy naprawdę mam uwierzyć w to, że siedzi cały dzień pod drzwiami?!, mało prawdopodobne. Pewnie, parka chciała się pochwalić nowym mieszkaniem znajomym, normalna sprawa. Postanowiłem to jednak sprawdzić, pojechałem pod blok, stanąłem groszkiem (moje auto w tymże kolorze) i obserwowałem. Po pół godzinie gdy nic się nie wydarzyło, dałem za wygraną. Moje wątpliwości się jednak nie rozwiały, oczywistym wyjściem z tej sytuacji byłoby po prostu wejść do mieszkania i zobaczyć... tu się jednak historia komplikuje gdyż najemca podczas naszego pierwszego spotkania zastrzegł sobie prawo do prywatności i poprosił o telefon przed każdą inspekcją mieszkania. Hmmm, to ma sens, więc obiecałem, że nie będę go zaskakiwał. Rozważyłem szybko szanse na odkrycie spisku gdybym najpierw ostrzegł spiskowca, postanowiłem więc użyć fortelu. Poszedłem do mieszkania z zamiarem wręczenia sylikonu budowlanego, który w przyszłości miał się przydać do remontu. Zapukałem od drzwi, otworzyła mi obca, półnaga kobieta, gdy wręczyłem jej sylikon zdziwiona zapytała dla kogo to. Jak wspomniałem o lokatorach, wydała się jeszcze bardziej zaskoczona. Zdążyłem jeszcze w międzyczasie zerknąć przez ramię tejże damy do swojego mieszkania. Czerwone lampki, zasłonięte okna, i bordowa narzuta na łóżko... Wszystko zaczynało układać się w całość. Po wyjściu z mieszkania natychmiast zadzwoniłem do lokatora: Cześć tomek, właśnie przejeżdżam obok mieszkania, podrzucę wam sylikon, ok.?...o kurcze, policja, muszę kończyć. I tak też zrobiłem, rozłączyłem się nie czekając na odpowiedź. Z tego punktu akcja była do przewidzenia. Tomek, z siłą wodospadu desperacko próbował się do mnie dodzwonić, dałem mu 5 minut i odebrałem telefon po 3 nieudanych połączeniach.

Tomek: Wiesz co, nikogo nie będzie w domu...
Ja: To dziwne bo jakaś dziewczyna odebrała właśnie ten sylikon
Tomek: Tak?, eeeee... to pewnie koleżanka Sylwii, eeee... bo Sylwia eeee... jest teraz u babci i jej koleżanki są u nas...
Ja: dobra tomek, spotkajmy się dzisiaj o 19?. Muszę z tobą o czymś pogadać. Do zobaczenia
Tomek: ok. Do zobaczenia

Zadzwoniłem jeszcze do sąsiada spod jedynki

Ja: Cześć Szymon, tu max spod trójki, powiedz, jak bardzo jesteś pewien tego o czym rozmawialiśmy wczoraj?.
Szymon: Wiesz, to że masz agencję towarzyską w domu to ja wiem na 100%, tylko nie byłem pewien czy ty o tym wiedziałeś.
Ja: OK., dzięki. Rozłączyłem się. Teraz już wiedziałem;)

Kolejne dwa telefony do młodszego i starszego z moich braci. (dla niewtajemniczonych nie angażowałem tylko jednego z trzech, których posiadam, gdyż jest w Irlandii) Wyjaśniłem całą sytuację i z ich wsparciem o 19 byłem w swoim mieszkaniu. Starszy mówił, młodszy nagrywał (na wszelki wypadek) całą rozmowę, a ja stałem jako wsparcie. Burdel rodzice dostali 15 minut na wyprowadzkę. Akcja była zorganizowana, sponsorowana przez durex i durex play, przebiegła bez problemów za porozumieniem obu stron. Jeżeli ktoś pyta czy dostałem jakąś propozycję, odpowiadam: nie dostałem i tej wersji będę się trzymał :P.

P.S. Więc to prawda, życie pisze najciekawsze scenariusze :D. Nigdy nie myślałem że stwierdzenie: "ale masz burdel na chacie" będzie miało takie głębokie znaczenie :D.

Gorąco pozdrawiam,
Max