Jak zacząć tą niesamowitą historię... Może od początku:). 5 dni temu wynająłem
swoje nowo zakupione i wyremontowane mieszkanie, odbyło się to praktycznie bez
żadnych problemów, pieniądze za wynajem pojawiły się w mych rękach
błyskawicznie, a para młodych ludzi ok. 30 lat wydała się być bezproblemowymi,
idealnymi najemcami. I tak przez kolejne 4 dni żyłem z przeświadczeniem, że
lepiej być nie może, wizja wyjazdu do Izraela na Mistrzostwa Europy za parę dni
dodawała jeszcze smaczku rzeczywistości jaka mnie otaczała. Wczoraj jednak
odebrałem telefon. W pierwszej chwili pomyślałem że to żart, dzwonił bowiem
jakiś mężczyzna, przedstawiający się jako Szymon, sąsiad spod jedynki. Na
początku rozmowy zapytał czy para, której wynajmuję mieszkanie to moi znajomi,
jeśli tak, to jak dobrzy. To już mi śmierdziało problemami, ale postanowiłem
wysłuchać jego opowieści. Kiedy skwitował, że w moim domu są dwie
roznegliżowane panie, przed blokiem przez cały dzień siedzi nieznajomy
dżentelmen w samochodzie tak jakby doglądał interesu, a na domiar złego, do
mojego mieszkania wchodzi co 30 minut inny nieznajomy... czy ten typ, który do
mnie dzwonił dał mi właśnie cynk że w moim domu prowadzona jest
niezarejstrowana działalność gospodarcza?. HA! Hahaha, ale śmieszne, koleś ma
mocne poczucie humoru, pomyślałem. Już niech będzie, że to rzeczywiście sąsiad
spod jedynki, czy naprawdę mam uwierzyć w to, że siedzi cały dzień pod
drzwiami?!, mało prawdopodobne. Pewnie, parka chciała się pochwalić nowym
mieszkaniem znajomym, normalna sprawa. Postanowiłem to jednak sprawdzić,
pojechałem pod blok, stanąłem groszkiem (moje auto w tymże kolorze) i
obserwowałem. Po pół godzinie gdy nic się nie wydarzyło, dałem za wygraną. Moje
wątpliwości się jednak nie rozwiały, oczywistym wyjściem z tej sytuacji byłoby
po prostu wejść do mieszkania i zobaczyć... tu się jednak historia komplikuje
gdyż najemca podczas naszego pierwszego spotkania zastrzegł sobie prawo do
prywatności i poprosił o telefon przed każdą inspekcją mieszkania. Hmmm, to ma
sens, więc obiecałem, że nie będę go zaskakiwał. Rozważyłem szybko szanse na
odkrycie spisku gdybym najpierw ostrzegł spiskowca, postanowiłem więc użyć
fortelu. Poszedłem do mieszkania z zamiarem wręczenia sylikonu budowlanego,
który w przyszłości miał się przydać do remontu. Zapukałem od drzwi, otworzyła
mi obca, półnaga kobieta, gdy wręczyłem jej sylikon zdziwiona zapytała dla kogo
to. Jak wspomniałem o lokatorach, wydała się jeszcze bardziej zaskoczona.
Zdążyłem jeszcze w międzyczasie zerknąć przez ramię tejże damy do swojego
mieszkania. Czerwone lampki, zasłonięte okna, i bordowa narzuta na łóżko...
Wszystko zaczynało układać się w całość. Po wyjściu z mieszkania natychmiast
zadzwoniłem do lokatora: Cześć tomek, właśnie przejeżdżam obok mieszkania,
podrzucę wam sylikon, ok.?...o kurcze, policja, muszę kończyć. I tak też
zrobiłem, rozłączyłem się nie czekając na odpowiedź. Z tego punktu akcja była
do przewidzenia. Tomek, z siłą wodospadu desperacko próbował się do mnie
dodzwonić, dałem mu 5 minut i odebrałem telefon po 3 nieudanych połączeniach.
Tomek: Wiesz co, nikogo nie będzie w domu...
Ja: To dziwne bo jakaś dziewczyna odebrała właśnie ten sylikon
Tomek: Tak?, eeeee... to pewnie koleżanka Sylwii, eeee... bo Sylwia eeee...
jest teraz u babci i jej koleżanki są u nas...
Ja: dobra tomek, spotkajmy się dzisiaj o 19?. Muszę z tobą o czymś pogadać. Do
zobaczenia
Tomek: ok. Do zobaczenia
Zadzwoniłem jeszcze do sąsiada spod jedynki
Ja: Cześć Szymon, tu max spod trójki, powiedz, jak bardzo jesteś pewien tego o
czym rozmawialiśmy wczoraj?.
Szymon: Wiesz, to że masz agencję towarzyską w domu to ja wiem na 100%, tylko
nie byłem pewien czy ty o tym wiedziałeś.
Ja: OK., dzięki. Rozłączyłem się. Teraz już wiedziałem;)
Kolejne dwa telefony do młodszego i starszego z moich braci. (dla
niewtajemniczonych nie angażowałem tylko jednego z trzech, których posiadam,
gdyż jest w Irlandii) Wyjaśniłem całą sytuację i z ich wsparciem o 19 byłem w
swoim mieszkaniu. Starszy mówił, młodszy nagrywał (na wszelki wypadek) całą
rozmowę, a ja stałem jako wsparcie. Burdel rodzice dostali 15 minut na
wyprowadzkę. Akcja była zorganizowana, sponsorowana przez durex i durex play,
przebiegła bez problemów za porozumieniem obu stron. Jeżeli ktoś pyta czy
dostałem jakąś propozycję, odpowiadam: nie dostałem i tej wersji będę się
trzymał :P.
P.S. Więc to prawda, życie pisze najciekawsze scenariusze :D. Nigdy nie
myślałem że stwierdzenie: "ale masz burdel na chacie" będzie miało
takie głębokie znaczenie :D.
Gorąco pozdrawiam,
Max