"Niezły armagedon" - tak dzisiaj skomentował warunki zwycięzca drugiego
i zarazem ostatniego wyścigu w dzisiejszym dniu, Paweł Hlavaty. Inne komentarze brzmiały: "Boże, dziękuję, że pozwoliłeś mi wrócić", "Ale Neptun się na nas wkurzył", "Nie będę więcej pływał w takich warunkach, nie warto niszczyć sprzętu" itd. Ziarna zostały dzisiaj oddzielone od plew!. Rozegrano dzisiaj tylko dwa wyścigi z
powodu zbyt silnego wiatru. Prognoza tym razem nie zawiodła, wiało do 43 węzłów (9 B.). Zatoka Pucka zamieniła się dzisiaj w piekło, z którego dane mi było wrócić, choć nie bez problemów. Nie ukończyłem niestety drugiego wyścigu, ale nie mam do siebie pretensji:). Kiedy na drugim okrążeniu w drugim wyścigu sprzęt dosłownie zaczęło odrywać mi od wody, zwątpiłem czy kiedykolwiek wrócę o własnych siłach do brzegu. Na szczęście, kiedy już dopłynąłem wpław do koziołkującej deski podpiętej do żagla RS:X odbijającej się od tafli jak piłeczka, troszkę siadło. Bez wahania "odpaliłem" zestaw i dopłynąłem do brzegu o własnych siłach.
Wiem, że nie powinienem się cieszyć z nieszczęścia innych, ale wiadomość, że Pont również miał te same problemy, co ja, dodały mi trochę otuchy. Po dzisiejszym dniu pełnym wrażeń jestem na 7 pozycji.
Mam nadzieję "przyatakować" jutro pierwszą piątkę najlepszych zawodników regat.
Trzymajcie kciuki,Max