Zgrupowanie trwa, Tarifa to doskonałe miejsce do treningu przed igrzyskami. Prąd dochodzi tu do 60 metrów na minutę, więc gdy nie ma wiele wiatru, warunki do żeglowania przypominają akwen Olimpijski w Chinach.
Dzisiaj rozpoczęły się regaty kontrolne, które potrwają do jutra. Na razie po 4 wyścigach zajmuję 3 pozycję za Przemkiem i Piotrkiem, ale nie tracę wiary w to, że uda mi się pokonać chłopaków. Po regatach jako jedyny z Kadry Olimpijskej zostanę na Tarifie by odpocząć od długiej deski RS:X i pobawić się na funboardzie. Będzie to na pewno zabawa ale i dobry trening bo choć są to dwie różne klasy windsurfingowe doskonale się uzupełniają. Dla nie zaznajomionych funboard to klasa, w której używa się krótką i bardzo lekką deskę z małym żaglem do silnych wiatrów ( ja mam żagle 4,5 i 5.0 m2 oraz deskę RRD, sprzęt zasponsorowany przez firmę ABC ). Taki sprzęt służy do jazdy po dużych falach oraz skoków. I choć na pierwszy rzut oka nie ma to nic wspólnego ze ściganiem się na RS:X, to jednak czucie wiatru, balans na desce czy niektóre manewry są bardzo do siebie zbliżone na obu klasach. Na pewno dam znać jak już wykręcę pierwszego w swoim życiu front loop’a;).
3majcie kciuki, pozdrawiam z Hiszpanii,
max