Ostatni dzień przed regatami o Mistrzostwo Azji. Odbył się dzisiaj wyścig próbny w wietrze 5-7 węzłów. Jak to zazwyczaj bywa na takim wyścigu, trudno powiedzieć jak wypadłem, ponieważ niektórzy zawodnicy w ogóle do niego nie przystępują, a ci, którzy już wystartują w połowie trasy zaprzestają dalszej rywalizacji. Warunki wietrzne na pierwsze parę dni zapowiadają się właśnie takie, więc pozostaje zacisnąć zęby na bomie, opatrzyć odciski i zniszczyć przeciwnika fizycznie i taktycznie. Jak dotąd czuję się wyśmienicie, niestety nadal walczę z przestawieniem czasowym i choć jest to tylko 6 godzin w przód okazuje się, że mam z tym mały kłopot. Wydawało mi się już po dwóch dniach, że sytuacja czasowa jest pod kontrolą, a nazajutrz niespodzianka w postaci trzygodzinnej pobudki w samym środku nocy. Na szczęście nie jest to problem, z którym niedbałym sobie rady ;).
Oprócz klimatu i wszystkich atrakcji, które daje Tajlandia, muszę przyznać, że brakuje mi towarzystwa. Dochodzę do wniosku, że przeżywanie czegokolwiek samemu nie daje aż tyle radości. Mam jednak cel, regaty, które są teraz najważniejsze, więc staram się skoncentrować właśnie na nich.
Przesyłam pozdrowienia z Pattaya City,
Max